Wyślij kopię 'Sobie czy muzom? - Muzeum Historii Kobiet' do znajomego!

Serwis redagowany przez zespół Dynamiki Ekspozycji, poświęcony jest zjawiskom muzealnym. Prezentowane tu treści dotyczą innowacji w muzeach (o digitalizacji zbiorów czytaj na blogu „Wejdź Między Muzea”) i ich nowej roli wobec globalnych przemian społeczno gospodarczych. Jakie jest miejsce muzeum w gospodarce wiedzy? Przed jakimi szansami i zagrożeniami stają współcześnie muzea? Jak muzeum może stać się ważnym aktorem w społeczności lokalnej i przysłużyć się do jej rozwoju? Zapraszamy do wspólnego poszukiwania odpowiedzi na te pytania!
Wyślij kopię 'Sobie czy muzom? - Muzeum Historii Kobiet' do znajomego!
Bardzo interesujący tekst. Niezmiernie podoba mi się idea muzeum jako sieci aktywności i treści, sieci łączącej w sobie rozmaite inicjatywy edukacyjne i promocyjne, funkcjonującego bez tradycyjnej fizycznej reprezentacji, ale obecnego też poza internetem. Pytanie o silę oddziaływania tego typu projektów jest jednak zasadne – czy i na ile instytucja utwierdzona potężnym gmachem, fizycznie obecna ze swoimi zbiorami ma przewagę (dotarcie do odbiorców, potencjał edukacyjny i świadomościowy) nad takim usieciowanym muzeum?
Zwłaszcza teraz, gdy esencja muzeum ma coraz mniej miejsca pomiędzy tekturą scenografii a szybami ekranów, jestem dość radykalną zwolenniczką autentyku rozumianego jako fizyczność eksponatu.
Dalej jednak pojawiają się dwie kwestie – pierwsza dotyczy samego budynku, czy jest on bardziej gmachem czy grzechem? Na pewno służy wzmocnieniu poczucia siły i prestiżu, jednocześnie jednak tłamsi, izoluje i dystansuje – kolekcję, twórcę, widza. To kwestia równie nowa co historia Dawida i Goliata, proszę więc wybaczyć truizm. Przywołuję ją jednak bo wierzę, że żywotność ruchów społecznych będzie miała więcej do powiedzenia w dyskusji o idei przyszłych muzeów niż projektanci skorup budynków.
Druga sprawa: pamiętajmy, że w wypadku tego tematu nie mamy do czynienia z fanaberią czy świadomym odejściem od formuły tradycyjnego muzeum. To raczej dość jednoznaczna polityczno-społeczna konieczność i nie należy się łudzić, że feministyczna ‚bezdomność’ ma w najbliższym czasie szansę na choćby i ‚mieszkanie socjalne’.
Rzecz w tym, żeby mieć chęć szukania nowych rozwiązań, które z czasem mogą stworzyć nową oryginalną jakość. ‚Mogą’ bo na razie za wcześnie by mówić, że tak się dzieje, to raczej mój postulat. Pojawiają się wprawdzie pierwsze jaskółki, ale wciąż latają zbyt pojedynczo, by można było z przekonaniem mówić o sieci.
Również bardzo bym chciała, żeby młode, na razie osobne inicjatywy w przyszłości zaczęły przybrać taką strukturę. Niezależnie od tematu, którym się zajmują.