Wyślij kopię 'Atrakcje Małopolski: Zen w Auschwitz' do znajomego!

Serwis redagowany przez zespół Dynamiki Ekspozycji, poświęcony jest zjawiskom muzealnym. Prezentowane tu treści dotyczą innowacji w muzeach (o digitalizacji zbiorów czytaj na blogu „Wejdź Między Muzea”) i ich nowej roli wobec globalnych przemian społeczno gospodarczych. Jakie jest miejsce muzeum w gospodarce wiedzy? Przed jakimi szansami i zagrożeniami stają współcześnie muzea? Jak muzeum może stać się ważnym aktorem w społeczności lokalnej i przysłużyć się do jej rozwoju? Zapraszamy do wspólnego poszukiwania odpowiedzi na te pytania!
Wyślij kopię 'Atrakcje Małopolski: Zen w Auschwitz' do znajomego!
Witaj Lucja,
wlasnie wpadlam na Twojego bloga, zadziwil mnie tytul artykulu i glodna nowych perpektyw zostalam rozczarowana..
Szukajac w artyjule mistrza Zen w sumie dopiero na koncu zauwazylam, ze dopiero na koncu doszedl do slowa! Bardziej odbieram ten artykul jako reportaz na temat tego co sie i tak na co dzien dzieje w Ausschwitz, a taki mistrz to rzadkosc!!! i o nim, jak zapowiada tytul, jest bardzo malo..Moze mowil cos o przebaczeniu? albo o buddyjskim wspolczucie? Bylabym niezmiernie wdzieczna, gdybys moze napisala cos wiecej co powiedzial ow mistrz..
pozdrawiam
Agnieszka Lucya
Hej, dzięki! napiszę więc więcej, bardzo chętnie.
Tak, i mnie gdzieś zaginął w natłoku poruszonych wątków mistrz Zen. I choć podróż do muzeum w Auschwitz zarówno jego, jak i ekipy japońsko-hawajskiej nie wydaje mi się egzotyczna, to jednak i mnie tytuł artykułu wydał się niespełnioną obietnicą:-).
Poruszasz głównie temat „Auschwitz-turystyki”, zwiedzania terenu byłego obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu pomiędzy jedną a drugą nieprzystawalną do tego miejsca atrakcją w groteskowym ciągu jednodniowej wycieczki (swoją drogą, ile „powinno” trwać „zwiedzanie” Auschwitz?). Ten dysonans pomiędzy przechadzaniem się po wawelskich komnatach, zakupami w Sukiennicach, zjeżdżaniem do podziemnych komór solnych w Wieliczce a drogą pomiędzy pozostałościami Birkenau, a następnie wizytowaniem kolejnych wystaw w blokach Auschwitz został już wyrażony – dla mnie wciąż świetnie, syntetycznie – przez Mirosława Bałkę w betonowej pracy „AUSCHWITZWIELICZKA”.
Rozumiem jednak, że pytasz też tym tekstem, co „wolno” w Auschwitz, zarówno w sensie wystawienniczym (w kontekście „odświeżenia” ekspozycji), jak i czysto ludzkim: jak tu się zachować? Przywołując film Moshego Zimmermana, Pizza w Auschwitz, pytasz, czy wolno na terenie obozu jeść, czy nie wolno. W kontekście tego filmu zapytałabym raczej nie, czy wolno, ale komu wolno.