Wyślij kopię 'Muzeum: wstęp (częściowo) wolny' do znajomego!

Serwis redagowany przez zespół Dynamiki Ekspozycji, poświęcony jest zjawiskom muzealnym. Prezentowane tu treści dotyczą innowacji w muzeach (o digitalizacji zbiorów czytaj na blogu „Wejdź Między Muzea”) i ich nowej roli wobec globalnych przemian społeczno gospodarczych. Jakie jest miejsce muzeum w gospodarce wiedzy? Przed jakimi szansami i zagrożeniami stają współcześnie muzea? Jak muzeum może stać się ważnym aktorem w społeczności lokalnej i przysłużyć się do jej rozwoju? Zapraszamy do wspólnego poszukiwania odpowiedzi na te pytania!
Wyślij kopię 'Muzeum: wstęp (częściowo) wolny' do znajomego!
W muzeum, o którym mowa dostępne są bardzo pomysłowe koszyczki z różnymi kolorowankami, wycinankami, książeczką z zadaniami dla dzieci. Do tego jest kocyk, na którym maluch może wygodnie rozsiąść się na podłodze. Niestety nie zawsze rodzice są informowani, że taki zestaw można za darmo pobrać w kasie.
Zgadza się: zestawy zazwyczaj są i zazwyczaj panie z obsługi same o nich nie informują. Podczas naszej wizyty, akurat były niekompletne (więc nam nie wydano), ale obsłudze nie mogę nic zarzucić, panie naprawdę się starały. Mówię to bez ironii.
Witam,
Artykuł niewątpliwie „na czasie” z wielu powodów. Modnym jest obecnie edukować dzieci już od najmłodszych lat w kierunkach kulturalnych, stąd po części coraz większa oferta edukacyjna muzeów skierowana do rodzin z dziećmi. Rodzice dzielnie uczeszczają na rozmaite zajęcia weekendowe oferowane przez placówki muzealne, heroicznie towarzyszą swoim pociechom i starają się aby te najlepiej wypadły podczas edukacji, a po zakończonym programie tryumfalnie powracają do wolnej soboty czy niedzieli z poczuciem spełnionego obowiązku „zaliczenia” muzeum.
Wolałabym, żeby rodziny z dziećmi odwiedzały moje muzeum, nie z poczucia spełnoinego obowiązku ukulturalnienia dzieci, ale z chęci zobaczenia czegoś nowego, a ponieważ nie ma z kim zostawić dzieci można wziąć je ze sobą, ponieważ w tym muzeum nie będą się nudzić.
Może należy zacząć od zmiany naszego stosunku do obecności dzieci w muzeum. Muzea są dla wszystkich, więc dla dzieci też. Dzieci mają nieustanna potrzebę ruchu, ale godzinę, dwie wytrzymają jeśli będą miały jakieś zajęcie. Odnosząc się do muzeów brytyjskich, wspomnianych przez autorkę, w których spędziłam sporo czasu z dziećmi. Uderzająca różnica jest między stosunkiem obsługi muzeów polskich i stewardów w muzeach brytyjskich. Dzieci nie zachowywały się cicho, przemieszczały się dość gwałtownie z miejsca na miejsce, owszem zwracano im uwagę, ale z uśmiechem i żartem, co odnosiło zdecydowanie lepszy skutek niż surowe miny i uwagi zwracane rodzicom. Prawie w każdym tamtejszym muzeum jest do pobrania ulotka-książeczka z zadaniami i zagadkami do rozwiązywania z ekspozycji dla starszych i młodszych. Dziecko rozwiązuje zagadkę, rodzic ma szansę na czytanie tabliczek pomiędzy jednym a drugim pytaniem pociechy. I oczywiście wspomniane poduszki, a raczej ławki i ławeczki porozstawiane do siedzenia, nie tylko dla dzieci, ale także dla dorosłych.
Takie rozwiązania dają szansę dzieciom przyzwyczaić się do bywania w muzeach i oswojenia się z nimi, a co za tym idzie wychowywania nowego pokolenia w otoczeniu kultury i sztuki.
Dodam jeszcze, co wszyscy zapewne wiedzą, że w brytyjskich muzeach jest zwykle dużo zwiedzających, a dzieci raczej specjalnie nikt nie ucisza, a nawet nie zwraca na nie uwagi. Dlla tych co potrzebują wyciszenia do kontemplacji muzealnej galerii proponuję wizyty w tygodniu gdy, niestety, niestety, muzea wciąż świecą pustkami.
Dziękuję za ten komentarz! Wiele wątków domaga się kontynuacji, w tym temat ciszy w muzeum, a także sposobów pogodzenia potrzeb dorosłych i dzieci (o ile w ogóle podział na takie grupy ma sens).